Pewnie wielu z was dziwi, że w Japonii kraju nie chrześcijańskim (tylko 0.7%) obchodzi się Boże Narodzenie. Święto to nie ma dla nich żadnego znaczenia religijnego. Po pierwsze bardzo im się ono spodobało, a po drugie jest to okazja do zarobku.
Zacznijmy jednak od początku :)
Boże Narodzenie jest obchodzone w Japonii od ponad 40 lat i wielu Japończyków uważa że w ten dzień św. Mikołaj ma swoje urodziny. Możliwe że właśnie dlatego w ten dzień każdy Japończyk kupuje w sklepie tzw. kurismasu keeki (z ang. christmas cake)
które jest bardzo słodkie i kremiste (ja osobiście bym go nie jadła). Reklama reklamująca ciasto nieświadomie stworzyła bardzo znane powiedzenie w Japonii dotyczące kobiet po 25 roku życia (przyjęło się że po tym "terminie" kobiety tracą ważność i nie są już atrakcyjne).
Wracając do początków tego święta, ponieważ znowu "teleportowałam się" do współczesności. Istnieje taka dość znana opowieść o sklepie w tokijskiej dzielnicy Ginza, który bardzo chciał być nowoczesny więc na wystawie sklepowej wystawił św. Mikołaja. Nic w tym dziwnego prawda? Ale nie zapominajmy, że opowiadam wam o Japonii ;) Otóż nasz czerwony koleszka został przybity do … krzyża. Biedni Japończycy nie wiedzieli co robią. Znali naszą kulturę wyrywkowo i wiedzieli że w okresie Bożonarodzeniowym wystawiamy na ulicę gościa z brodą i że ma to jakiś związek z religią. Któryś z nich wpadł na pomysł, aby ukrzyżować św. Mikołaja i tak też zrobili bo nie widzieli w tym nic złego. Niektórzy uważali, że była to celowa prowokacja ze strony Japończyków, ale to jakoś do mnie nie przemawia :)
Więcej na temat świąt Bożego Narodzenia w następnym poście, który pojawi się już jutro ^^ Wracam do Was :)
P.S.
Tutaj macie link do "Jingle Bells" w wersji Japońskiej :)
Kilkajcie :D
Wracając do początków tego święta, ponieważ znowu "teleportowałam się" do współczesności. Istnieje taka dość znana opowieść o sklepie w tokijskiej dzielnicy Ginza, który bardzo chciał być nowoczesny więc na wystawie sklepowej wystawił św. Mikołaja. Nic w tym dziwnego prawda? Ale nie zapominajmy, że opowiadam wam o Japonii ;) Otóż nasz czerwony koleszka został przybity do … krzyża. Biedni Japończycy nie wiedzieli co robią. Znali naszą kulturę wyrywkowo i wiedzieli że w okresie Bożonarodzeniowym wystawiamy na ulicę gościa z brodą i że ma to jakiś związek z religią. Któryś z nich wpadł na pomysł, aby ukrzyżować św. Mikołaja i tak też zrobili bo nie widzieli w tym nic złego. Niektórzy uważali, że była to celowa prowokacja ze strony Japończyków, ale to jakoś do mnie nie przemawia :)
Więcej na temat świąt Bożego Narodzenia w następnym poście, który pojawi się już jutro ^^ Wracam do Was :)
P.S.
Tutaj macie link do "Jingle Bells" w wersji Japońskiej :)
Kilkajcie :D




Klocuszku, Twój blog jest najlepszy!
OdpowiedzUsuńmoja kochana :*
Usuń