Taaaak tak wiem (znowu) długo mnie nie było, ale nie miałam motywacji do niczego, a tym bardziej do pisania bloga. Na moje szczęście już wracam "do żywych" co prawda nie wiem na jak długo bo za 115 dni matura i pewnie mnie to lekko przybije.
Przejdźmy do tematu posta ;)

No więc wczoraj byłam z Gustawem, najukochańszym chłopakiem na świecie, w kinie na horrorze o lesie samobójców w Japonii (kiedyś o nim wspomniałam w notce o --> Hikikomori)
Z racji na moją chorą głowę nie powinnam chodzić na filmy o podobnej tematyce, ale nie mogłam sobie odpuścić filmu który będzie o lesie Aokigahara (bo niestety kręcony w Serbii). Gdyby ten sam film miał podobną tematykę, ale nie związaną z Krajem Kwitnącej Wiśni to zapewne bym na niego nie poszła.
Sama fabuła jest dość przewidywalna jak to niestety z horrorami bywa. Czułam lekki niedosyt jeżeli chodzi o informacje o lesie. Nie mogę tego jednak dać na minus ponieważ to horror, a nie film dokumentalny :)
Zanim zabrałam się do napisania notki przeczytałam kilka recenzji. Wiele osób uważa ten film za gniot i horror często spotyka się z oceną 2/10. Może jest to spowodowane tym, że sporo osób uważa ten film za remake "Grave Halloween" (2013 rok)
Nie wiem czy ze mną jest coś nie tak, czy to może przez moją miłość i fascynacje do Japonii, ale oceniłam film 7/10. Jak już wspomniałam wyżej ilość ciekawostek nie była jakaś powalająca, ale nie o to chodziło.
W sumie film jako tako nie miał "rozkręcenia". Sara w mgnieniu oka znajduje się w lesie i każdy doskonale zdaje sobie sprawę, że pójdzie do lasu mimo tego co mówią jej miejscowi. Ostrzegają ją, żeby nie schodziła z ścieżki ponieważ w lesie znajdują się duchy. Nie wierzy ona, że wchodząc do lasu ściągnie na siebie gniew i wściekłość głodnych nowych ofiar dusz samobójców.
ZDJĘCIA:




Podoba mi się.Przez Ciebie nie będę mogła spać w nocy,a jutro poniedziałek.
OdpowiedzUsuńciesz się, że nie wrzuciłam innych zdjęć :*
UsuńMówiłam Ci że mnie czasem przerażasz?
UsuńJest to dość prawdopodobne ;)
UsuńAle i tak Cię kocham.
Usuń