niedziela, 20 marca 2016

Ganguro - wizualny bunt

Ohayo :3
Zapewne każdy słyszał o ganguro - Japonkach o ciemnych opaleniznach, utlenionych włosach i ostrym, wręcz teatralnym makijażu. Aktualnie trend ten przeminął i zastąpił go bardziej stonowany zwany gyaru. 
Wielu Europejczyków uważa, że ganguro to zakompleksione Azjatki, które chcą upodobnić się do dziewczyn z zachodu, co rzecz jasna nie jest prawdą  ;) Trzeba porzucić ten kaleczący mit i odnaleźć drugie dno tego stylu. 
Więc tak. 
Ganguro były dziewczynami, które nie chciały chodzić już wcześniej utartymi ścieżkami. Cechował je indywidualizm, którego jakikolwiek przejaw jest w Japonii tępiony. Subkultura ta zaprzecza wszelkim ideałom piękna. Nie chcą być wpisane w japoński kanon piękna (biała cera, ciemne mocne włosy, naturalna cera), chcą się wyróżniać i buntować przeciwko schematom. Przez to jakie były odcięły się od społeczeństwa. Dlatego często organizowały się w kółka wsparcia, gdzie były akceptowane i jak sama nazwa wskazuje wspierane ;) 
Wielu ludzi widzi w tym stylu bardzo dużo kiczu, ponieważ dziewczyny obwieszają się tanią biżuterią, przyklejają sobie tipsy .. czy tylko mi się wydaje, że nasz spalone na skwar Polki z tipsami, utlenionymi włosami i przyczepianymi rzęsami wspaniale wpasowały by się w kulturę ganguro? 
Teraz czas na kilka zdjęć. 









Poszperałam trochę w internecie i znalazłam film jak współczesna Japonka (bo styl ten przeminął w 2000 roku) zamienia się w ganguro


Jak wspomniałam na samym początku, aktualnie elementów ganguro można szukać w gyaru. Spalona opalenizna została zastąpiona promienną cerą, utlenione włosy odeszły w zapomnienie, a makijaż pozostał wyraźny ale już nie odstraszający. Gyaru wygląda bardzo przyjemnie dla oka, ale mimo to powinna być zbuntowana, niezależna, materialistyczna i zainteresowana chłopakami oraz flirtowaniem z nimi. Jak widać dalej buntuję się przeciwko standardom społecznym, ale nie tak "drastycznie" jak dawne ganguro. 
















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Świat według N. , Blogger