niedziela, 14 grudnia 2014

Merii Kurisumasu !! #2

Merii Kurisumasu !! #2
Cześć wszystkim!
Dziś opowiem wam o tym jaką rolę odgrywa KFC podczas Bożego Narodzenia w Japonii.


Zacznijmy od tego, że Japończycy nie mają wolnego dnia od pracy 24 grudnia. Każdy z nich normalnie rano wstaje i pędzi do pracy. Co za tym idzie nie mają czasu aby przygotować obiad dla rodziny. Dlatego też wiele rodzin chodzi na świąteczne zestawy do KFC ;) Dla nas wyjście na świąteczny obiad do KFC to lekka … porażka? A dla Japończyków to normalne :)


Swoją drogą, tak mnie to teraz zaciekawiło. Czy u nas w Polsce są jakieś świąteczne zestawy w KFC?


Wracając do temu.
Japończycy wzorują się na świętach jakie są obchodzone w USA ale oczywiście przekręcają je na swoje. Przykładowo w Ameryce jedzą indyka, a w Japonii kurczaka. Jest to oczywiście spowodowane tym, że kurczak jest łatwo dostępny a indyk nie.


Podsumowując świąteczne obiady w Japonii są często spożywane w KFC i jest to dla nich absolutnie normalne …  w sumie dla nich wszystko co robią jest normalne :D 


Przepraszam że post jest dość .. szalony ale kończy się semestr i muszę zasuwać ;) Kolejny post powinien się pojawić w okolicach środy/czwartku (chyba że dopadnie mnie natchnienie)

sobota, 13 grudnia 2014

Merii Kurisumasu !! #1

Merii Kurisumasu !! #1
Święta zbliżają się wielkimi krokami więc czas na świątecznego posta :)
Pewnie wielu z was dziwi, że w Japonii kraju nie chrześcijańskim (tylko 0.7%) obchodzi się Boże Narodzenie. Święto to nie ma dla nich żadnego znaczenia religijnego. Po pierwsze bardzo im się ono spodobało, a po drugie jest to okazja do zarobku.


Zacznijmy jednak od początku :)
Boże Narodzenie jest obchodzone w Japonii od ponad 40 lat i  wielu Japończyków uważa że w ten dzień św. Mikołaj ma swoje urodziny. Możliwe że właśnie dlatego w ten dzień każdy Japończyk kupuje w sklepie tzw. kurismasu keeki (z ang. christmas cake)


które jest bardzo słodkie i kremiste (ja osobiście bym go nie jadła). Reklama reklamująca ciasto nieświadomie stworzyła bardzo znane powiedzenie w Japonii dotyczące kobiet po 25 roku życia (przyjęło się że po tym "terminie" kobiety tracą ważność i nie są już atrakcyjne).
Wracając do początków tego święta, ponieważ znowu "teleportowałam się" do współczesności. Istnieje taka dość znana opowieść o sklepie w tokijskiej dzielnicy Ginza, który bardzo chciał być nowoczesny więc na wystawie sklepowej wystawił św. Mikołaja. Nic w tym dziwnego prawda? Ale nie zapominajmy, że opowiadam wam o Japonii ;) Otóż nasz czerwony koleszka został przybity do … krzyża. Biedni Japończycy nie wiedzieli co robią. Znali naszą kulturę wyrywkowo i wiedzieli że w okresie Bożonarodzeniowym wystawiamy na ulicę gościa z brodą i że ma to jakiś związek z religią. Któryś z nich wpadł na pomysł, aby ukrzyżować św. Mikołaja i tak też zrobili bo nie widzieli w tym nic złego. Niektórzy uważali, że była to celowa prowokacja ze strony Japończyków, ale to jakoś do mnie nie przemawia :)
Więcej na temat świąt Bożego Narodzenia w następnym poście, który pojawi się już jutro ^^ Wracam do Was :)

P.S.
Tutaj macie link do "Jingle Bells" w wersji Japońskiej :)
Kilkajcie :D




poniedziałek, 22 września 2014

Kuchnia #1 Fasolka szparagowa po japońsku

Kuchnia #1 Fasolka szparagowa po japońsku
Cześć wszystkim, tak się złożyło że mnie rozłożyło i siedzę teraz w domu. Postanowiłam podzielić się z wami przepisem na fasolkę szparagową po japońsku. Przepis jest bardzo prosty, a główny jego produkt jest dostępny w każdym warzywniaku. Bardzo lubię sobie robić tę potrawę kiedy mam lenia lub pustki w lodówce.

Składniki:

  • 500g fasolki szparagowej
  • łyżka (chyba że ktoś woli więcej) prażonego sezamu
  • olej rzepakowy
  • łyżka sosu sojowego
  • łyżka oleju sezamowego
Przygotowanie:

Rozgrzewamy patelnie (najlepiej typu woka) aż zacznie dymić, dolewamy olej rzepakowy i zmniejszamy temperaturę na średnią. Dodajemy fasolkę szparagową i mieszamy aż się lekko podpiecze + powinna zacząć się robić miękka. Następnie dodajemy sosu sojowego, sezamu i polewamy olejem sezamowym. Podawać od razu ponieważ szybko stygnie.

Parę zdjęć:   :))
   polecam zrobić z żółtej fasolki, niestety ja miałam tylko zieloną
   mój ulubiony olej sezamowy
   i nieznienawidzony prze zemnie sos sojowy, nie przepadam za produktami tej firmy
    zwykły olej rzepakowy, nie wlewajcie go za dużo na patelnie ;) chyba że lubicie tłuste jedzenie (ja nie przepadam)
   zdjęcie tuż przed zdjęciem z patelni
gotowe danie ;) niestety nie miałam sezamu więc użyłam zwykłych orzeszków :) 


Itadakimasu !!

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Dlaczego Fuji-san?

Dlaczego Fuji-san?
Zapewne każdego z was gnębiło kiedyś pytanie dlaczego nie wolno góry Fuji nazywać Fuji-yama. Japończycy bardzo często czuja się dotknięci (nie okazując tego) jeżeli jakiś gajin przekręcił nazwę ich góry. Na początku sama ją nazwalam niepoprawnie, aż wstyd sie przyznać :/ Przechodząc do rzeczy .. Fuji-san jest świętą góra i ma bardzo duże znaczenie w japońskiej kulturze. Słowo yama po japońsku znaczny góra, a przecież świątyni górą nie nazwiemy. Prawda? :) Dlatego pokażmy że szanujemy kulturę obcych nam krajów i nazywamy poprawnie jeden z najpopularniejszych obiektów znajdujących sie w Kraju Kwitnącej Wiśni :)


piątek, 8 sierpnia 2014

Ciekawostka #4

Ciekawostka #4
W końcu jestem w domu!!
Koniec z bieganiem gdzie popadnie i szukaniem internetu :)) 
Teraz przechodząc do rzeczy. Kiedy nie miałam internetu czytałam o kawiarniach w Japonii. Jak pewnie każdy się domyśla musi w nich być coś … KAWAII! Japończycy uwielbiają wszystko co jest słodziutkie i puszyste. Co za tym idzie kawiarnie w których przy kawie można zamówić do głaskania kota lub psa zaraziły całą Japonię. Za stolik w takim miejscu płaci się 900 yenów (ok. 30 złotych), a za godzinę głaskania zwierzaka 100 yenów (ok. 4 złotych). Od niedawna w tego typu kawiarniach zaczęły pojawiać się króliki, ale są trzymane w oddzielnym pomieszczeniu ponieważ nie są tak … "czyste" jak koty i psy. Myślicie że u nas tego typu kawiarnie by się przyjęły? Moim zdaniem nie, ponieważ my możemy mieć w domach/mieszkaniach zwierzęta (wiem że nie we wszystkich ale w większości), a Japończycy nie. Poza tym utrzymanie zwierzęcia w Japonii jest bardzo drogie i właśnie dlatego bardziej opłaca się im pójść do takiej restauracji. 
Mam nadzieję, ze kiedy będę w Japonii uda mi się dostać do jednej z tych kawiarni (kolejki do nich są ogromne) 

Kilka zdjeć: 













piątek, 25 lipca 2014

Brak postów

Brak postów
Przepraszam was za brak postów i nie wywiązanie sie z obietnicy ich częstszego wstawiania. To wszystko przez moj (zaskakujacy) brak czasu. Od 5 lipca nie byłam w domu (juz 20 dni o_o) i nie miałam czasu czegokolwiek dodać. Postanowiłam dodac do bloga trochę więcej .. życia :) Już niebawem możecie spodziewać sie zdjeć z Azjatyckiej części Turcji, ktore najpóźniej wrzuce pod koniec lipca (zależy od ceny internetu w Turcji) Postanowiłam rownież podzielić się z wami moim życiem związanym z Japonią.
Mam nadzieje że "rozbudowanie" bloga wzbudzi zainteresowanie 

さよなら (=^ェ^=)

Dorzucam wam jeszcze zdjęcie z muzem japonistyki Manggaha w Krakowie ;) Mam ich więcej i moge poświecić im posta jeżeli macie ochote ;) 

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Nara i ludojady

Nara i ludojady
Nara to miasto położone w centralnej części Japonii, niedaleko Kioto i Osaki. Wszystko by było dobrze gdyby nie fakt, że w tym mieście władzy nie sprawują ludzie, a zwierzęta dokładnie Daniele. Prawie całe miasto to jeden wielki Park Narodowy, ponad 500 hektarów. Na terenie PN Daniele mogą chodzić gdzie im sie żywnie podoba, a ludzie nie maja prawa im przeszkadzać. Przed wejściem do miasta mozna kupic sucharki dla zwierząt, czego osobiście nie polecam ;) Takie o to słodkie zwierzątka


pojawiają sie wokół nas w przeciągu kilku sekund. Zdjęcia z karmienia Danielii są bardzo urocze. 


Niestety sucharki bardzo szybko sie kończą a zwierzaki zaczynają sie denerwować ponieważ chcą ich więcej. 


Zaczynaja od podgryzania i szarpania ubrania, właśnie wtedy polecam jak najszybszą ucieczkę. Jeżeli jednak należymy do odważnych możemy zostać i poczekać na dość nieprzyjemne kopniaki, a nawet atak rogami. Trzeba też pamietać, że zrobienie jakiejkolwiek krzywdy zwierzakowi może skończyć się dla nas nawet więzieniem ;) Oczywiście są to też kochane zwierzęta. Niżej zdjęcie które bardzo mnie zaciekawiło. 


Trzeba też pamietać że Nara to nie tylko Daniele ale też największy na świecie posag Wielkiego Buddy - Daibutsu 


Ten ogromny posag (wysokość 16 metrów i waga 500 ton) znajduje sie w świątyni Todaiji


Posag przeżył wiele pożarów i trzęsień ziemi, dwukrotnie stracił głowę ;) 
Trzeba pamietać że miasto Nara przez kilkadziesiąt lat była stolica Japonii, co zobowiązuje nas do odwiedzenia tego miejsca ;) 




niedziela, 29 czerwca 2014

Ciekawostka #3 Japońskie biuro

Ciekawostka #3 Japońskie biuro
Witam was po dość długiej przerwie za która was bardzo przepraszam. Sytuacja w życiu ostro mi się skomplikowała i nie miałam ani czasu ani pomysłu na napisanie czegokolwiek. Na szczęście juz prawie wszystko sie unormowało i moge wrócić do regularnych wpisów :)
Dzisiejszy wpis poświęcam japońskim biurom ktore są dość ... nietypowe (jak wszystko w Japonii). Zacznę od tego że panuje w nich OPANOWANY (podobno) chaos. Na każdym biurku leży stos papierów, ale nie taki ładnie poukładany tylko taki roztrzepany po calusienkim biurku. Kiedyś komputery w pracy były rzadkością, teraz to oczywiście normalne. Pułki w których powinny byc dokumenty są powieszone/postawione bardzo nisko, aby nie przygniotły jakiegoś pracownika podczas trzęsienia ziemi. Każde duże firmy są podzielone na różne działy. W Japonii jest taka zasada, a zasady są bardzo ważne, w dziale w którym pracuje Gajin jest zakaz palenia. Ponieważ wszyscy obcokrajowcy maja słabe płuca. Najbardziej interesująca jest kontrola sanepidu w biurze. Zapowiadają że przybędą za około 2/3 godziny i w tym czasie pracownicy muszą posprzątać biuro, co oczywiście jest niemożliwe. Dzwonią oni wtedy do specjalnej firmy która: przyjeżdża, zabiera stosy papierów, pakuje je w niebieska folie, chowa do kontenera i przywozi spowrotem na następny dzień. Ja osobiście wolała bym posprzątać i miec problem z głowy, ale ja to gajin ;) 
Wklejam jeszcze zdjęcie biura japońskiego ;) 


+ jeszcze raz przepraszam za brak postów :( 

czwartek, 12 czerwca 2014

"Labirynt Uczuć" - manga

"Labirynt Uczuć" - manga
Jedno z lepszych yaoi jakie ostatnimi czasy miałam w rękach. Kreska jest cudowna, już dawno takiej nie widziałam (zdjęcia bedą poniżej).
LU zaczyna sie dość niezrozumiale, na pierwszych stronach widzimy dwóch mężczyzn (najprawdopodobniej po dość udanym stosunku), jeden z nich spi drugi nie. W sumie nie było by w tej scenie nic dziwnego gdyby nie fakt ze po przewroceniu strony okazuje sie ze mężczyźni sie nie znają. Przez to małe zamieszanie nie mogłam sie odnaleźć w "temacie". Oczywiście pózniej mi sie jakoś udało i historia stworzona przez Kou wciągnęła mnie tak bardzo ze nie mogłam przestać czytać. Było kilka momentów gdzie płakałam jak głupia i to jest WIELKIM plusem tej mangi. Polecam ja każdemu, chciała bym wam opowiadać o niej o wiele więcej ale nie lubię spojlerow (i wy pewnie tez nie).

Autor: Kou Yoneda
Tytuł oryginalny: Doushitemo Furetakunai
Ilość tomów:
Wydawnictwo: Kotori
Format: 13,0 x 18,2 cm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 236
Tłumaczenie: Anna Piechowiak
Cena okładkowa: 22,90

yaoi - manga opisująca miłość dwóch (seksownych) mężczyzn <3

czwartek, 29 maja 2014

Ciekawostka #2 Wszyscy porządni

Ciekawostka #2 Wszyscy porządni
Wszyscy pewnie znamy zasady ściągania butów przed wejściem do domu. Dla tych co niewiedza szybko przypomnę ;)
Wchodząc do domu Japończyka musisz zdjąć buty i ubrać kapcie, ale wchodząc do łazienki lub taras trzeba zmienić kapcie na inne kapcie. Serio można się zakręcić i łatwo urazić gospodarza domu. 
Teraz czas na zabawną (według mnie) historie: Natknęłam sie na opowieść pewnego japońskiego policjanta. Opowiadał on o włamywaczu który zdiął (tak jak powinien) buty przed wejściem i ruszył na rabowane domu. Domownicy zorientowali sie że coś jest nie tak więc wezwali policję. Włamywacz tak sie przestraszył że uciekł przez okno zapominając swoich butów. Ucieczka w samych skarpetkach mu sie nie udała ;)

czwartek, 22 maja 2014

Ciekawostka #1 Sprytny gajin :3

Postanowiłam napisac taka "serie" ciekawostek na temat przetrwania jako cudzoziemiec (Gajin) Staram sie wrzucać regularnie, ale niestety ze względu na koniec roku mam z tym problem ;) Pociesza mnie fakt ze jeszcze tylko miesiąc :3 Teraz wracając do tematu ..
Ciekawostka #1
Wyobrażamy sobie że mieszkamy w Japonii, mamy swoje mieszkanko 4 maty (jedna mata to cos około 1,6 m kwadratowego) ale czegoś nam brakuje. Sprzęty AGD w Japonii sa bardzo drogie, ale ich wywóz tez tani nie jest. Najprostszym sposobem na załatwienie sobie telewizora jest przejście sie po ulicy nocą (najlepiej pod sklep z tekwizorami). Juz tłumacze dlaczego ;) Japończycy lubie nowości i mniej więcej co dwa lata wymieniają cały sprzęt w domu. Mąż rozkazuję żonie pozbyć sie sprzętu, a że ta myśli o oszczędzaniu (jak mówiłam wywóz takich "śmieci" nie jest tani) wynosi telewizory, radia, głośniki itp. pod sklep. Właściciel sklepu błaga swoje bóstwa o to żeby jakiś Gajin przyszedł i wziął to i owo, ponieważ jeżeli tak sie nie stanie bedzie musiał płacić za wywóz nie jego "śmieci". Oczywiście sprzęt jest w jak najlepszym stanie. Dajmy na to taki telewizor. Ma wszystko ładnie spakowane pilot, kabel i instrukcja, wszystko przypiete do niego w woreczku. Oczywiście należy pamietać o tym że takie akcje mozna robić tylko nocą ;) 

wtorek, 6 maja 2014

Hikikomori!

Hikikomori!
Zapewnia wielu z was to słowo obiło sie o uczy nie raz. Hikikomori mozna przetłumaczyć na NIE ŻYWY ZA ŻYCIA. Nie wiem jak wam ale mi to kojarzy sie lekko z czymś w stylu zombie. Mozna powiedzieć ze hikikomori jest czymś na wzór naszego "noł lajfa" z paroma różnicami. Po pierwsze nasz gracz bez życia czasem wychodzi z domu i przez gry raczej (ale zdarza sie to coraz częściej) nie opuszcza szkoły. Wracając do hikikomori, są to Japończycy którzy uznali że i tak już niczego w życiu nie osiągną. Na młodych Japończykach jest wywierana bardzo duża presja, a w szczególności na chłopcach. Właśnie dlatego ta .. choroba najcześciej dotyka chłopców. Bo to na nich ciąży presja utrzymania rodziny (o ile w ogóle bedą taka mieć) i to ONI musza ja utrzymać (kobieta zazwyczaj siedzi w domu).
Japończycy którzy mimo ciągłego siedzenia w domu dalej czuja sie zle (bo przynoszą hanbe rodzine) postanawiają sie zabić. Najsłynniejszym miejscem samobójstw w Japonii jest oczywiście las Aokigahara (niedaleko Fuji-san). Las ten wyglada jak z horroru. Wchodząc do niego czuć otaczając nas aurę śmierci. Na wejściu mozna spotkać tablice z napisami "Jeszcze nie jest za późno, zawróć" lub "Możemy Tobie pomoc, zadzwoń". W lesie panuje straszna cisza, a z konarów drzew zwisają sznury. Pamiętajcie żeby patrzeć pod nogi ponieważ nie trudno wejść w .. czyjeś kości. Pod drzewami leżą ubrania, butelki po sake, opakowania po tabletkach i czasem jakiś list pożegnalny. Media Japońskie szaleją, rocznie w tym lesie zabija sie około 100 osób, a z każdym rokiem ilośc ta wzrasta. 
Do lasu sa organizowane wycieczki, ale poleca sie je tylko osoba o mocnych nerwach. Mowi ze się że las ten jest przeklęty i ten kto do niego wejdzie moze już nigdy nie wrócić (dlatego pilnujmy sie przewodnika ;) ) 

ZDJĘCIA HIKIKOMORI:



ZDJĘCIA Z LASU: 








sobota, 3 maja 2014

I jak tu nie mieć klaustrofobii?

I jak tu nie mieć klaustrofobii?
Pisząc ten post musiałam poszukać paru informacji o tym jak mieszka się w Japonii. Tak naprawdę większość z nas zna dajmy na to Tokio tylko i wyłącznie ze zdjęć. Jak jest w nim naprawdę? Zadzwoniłam do mojego kolegi który tam mieszka i zarzucałam go masą pytań. On jak to on był w niebo wzięty że ktoś się tym interesuje i wysłał mi kilka zdjęć swojego domu, albo raczej mieszkania. Oglądałam zdjęcia z wielkim zaciekawieniem, aż nagle skapnęłam się że na żadnym zdjęciu nie ma łóżka. Kiedy spytałam się go gdzie jest, on dostał ataku śmiechu (swoją drogą śmiech Japończyka powala na kolana ^^). Cały czas powtarzał "Nana tam są łóżka" i śmiał się dalej. Nie widziałam ich za żadne skarby. Moim zdaniem po prostu ich tam nie było, a Yukio sobie żartował. Dopiero po jakiś 10 minutach śmiechu, wszystko mi wytłumaczył. I w taki o to sposób dowiedziałam się że Japończycy nie posiadają "europejskich" łóżek, tylko futony. Futon to japońska tradycyjna forma posłania rozkładanego bezpośrednio na ryżowych matach tatami, które w ciągu dnia są składane i chowane do szafy. Wszytko to po to, żeby Japończycy mogli normalnie funkcjonować we własnych mieszkaniach. Japońskie mieszkania są małe, a bloki mieszkalne są budowane tak blisko siebie, że sąsiedzi mogą bez problemu podać sobie rękę. Oczywiście istnieje opcja zakupu większego mieszkania, ale na to trzeba mieć pieniądze, a jak wiem nie każdy je ma.
Wracają co typowego Japońskiego mieszkania, liczy się w nim oszczędność miejsca. Japońska toaleta, składa się z części "myjącej" i ubikacji. Kibelek (wybaczcie że tak to nazwałam) jest niesamowity, jest to połączenie zwykłej deski, bidetu, podgrzewacza i dźwięków maskujących (co dla każdej Japonki jest najważniejsze). Ja osobiście raz miałam okazję korzystać z takiej toalety, trochę potrwało zanim zaprzyjaźniłam się z tą maszyną zwaną washelt. Moim zdaniem wynalazek jest świetny i stanowczo za drogi, ale tylko Europie (pewnie dlatego tak trudno go spotkać). W Japonii można na niego wpaść prawie wszędzie. Zresztą nie ma się co dziwić, urządzenie jest super. Taki o to washelt to jedyna rzecz jaka znajduje się w ubikacji. W części myjącej jest prysznic oraz wanna, ale UWAGA. Zanim wejdzie się do wanny trzeba porządnie wyszorować się pod prysznicem. Pewnie uważacie że to bez sensu, po co brać prysznic skoro potem mamy wejść do wanny. Ale w Japonii wszystko ma swój sens, bierzemy prysznic, a następnie moczymy się w wannie. Jak skończymy NIE wypuszczamy wody z wanny bo następny domownik też chce się pomoczyć. Dlatego właśnie musimy się wyszorować pod prysznicem, żeby woda w wannie była czysta i ktoś mógł ją znowu użyć. Oczywiście nie można zapomnieć że wchodząc do mieszkania trzeba zdjąć buty i ubrać kapcie, ale wchodząc do łazienki trzeba zdjąć domowe kapcie i ubrać łazienkowe, trochę roboty ale na pewno ma to jakiś sens, jak wszystko w Japonii.
Podsumowując, mieszkania w Japonii są małe, ale nowoczesne. Minusem jest tak bliskie rozmieszczenie bloków, przez co w lato (w dużych miastach takich jak Tokio lub Osaka) jest bardzo gorąco i duszno.
Kolejny post poświęcę wszelkim hotelom w Japonii :) One dopiero mnie zadziwiły ..

Washelt

Tak wyglada typowy salon japoński (tylko jest mniejsza przestrzeń lub zajmuje ja kuchnia)



poniedziałek, 28 kwietnia 2014

GOMENASAY

Przepraszam ze nic nie dodaje ale po ostatnich wydarzeniach nie moge dojść do siebie. Jak tylko wszystko wróci do normy wrócę do regularnego dodawania postów. Jeszcze raz przepraszam.

piątek, 11 kwietnia 2014

Pastel goth - kawaii z kowaii

Pastel goth - kawaii z kowaii
Większość z nas pewnie myśli ze styl ten powstał w Japonii. Sama tak myślałam dopóki nie zgłębilam tematu, Japonki po prostu przejęły ten styl i dodały do niego kilka dodatków. Pozatym gdyby nie one styl ten był by mało znany, dlatego większość uważa ze wymyśliły ten styl. Pastel Goth jest stylem który łączy mroczne ubrania Goth'ow z slodkimi pastelowymi ubraniami. Cóż tutaj więcej mowić, dosłowne połączenie kawaii z kowai. 

Przepraszam ze nie dodałam szybciej postu, ale wyjechałam na święta do tajemnego miejsca bez internetu. 
Gomenasay :c 





piątek, 4 kwietnia 2014

Hotel hotelem ...

Hotel hotelem ...
Dzisiejszą notkę poświęcę hotelom w Japonii. Niektóre moim zdaniem sa straszne, dosłownie (mam klaustrofobie).  W Japonii możemy spotkać standardowe hotele i hostlele ale tez ryokany i inne dziwne miejsca typu rabu hoteru, hotele kapsulowe (tych sie boje) czy biblioteko-kafejko-noclegownie. 
Jak wygląda zwykły hotel lub hostel to zapewne każdy wie :) W Japonii hotele nie odbiegają od standardów europejskich z jedną malutką różnicą, napiwki są już wliczone w cenę pobytu w hotelu. Japończycy są do tego bardzo przyzwyczajeni i często mają problem (o ile można to nazwać problemem) z zostawieniem go gdzieś za granicą. Moim zdaniem taki system, że napiwek jest już wliczony jest świetny ^^ 

Hotele biznesowe, jak sama nazwa wskazuję są dla biznesmenów. Japończycy często zostają długo w pracy i zazwyczaj pracują daleko od domu. Dlatego nie opłaca im się wracać do domu na 3/4 godziny jak sama podróż do niego i z powrotem trwała by dwie. Pokój w tym hotelu wynajmuje się z reguły na kilka godzin. Pewnie dlatego pokoje są zminiaturyzowane. Znajdziemy w nich łóżko, telewizor i łazienkę, ale czego chcieć więcej? Przecież i tak tam tylko śpimy :) Jednym OGROMNYM plusem jest to, że na jednym z pięter możemy znaleźć basen z gorącą wodną pełną leczniczych pierwiastków tzw. onsen. Japończycy to uwielbiają i są bardzo zawiedzeni jeżeli nie zdążą wrócić do hotelu przed zamknięciem onsenu.

Ryokany to małe hoteliki / pensjonaty. Zrobione w tradycyjnym japońskim stylu, zbudowane z drewna i  posiadające japoński ogródek ( *__* ) Zazwyczaj są prowadzone przez jakąś rodzinne, w rodzinnej atmosferze. Ryokan jest wyposażony w futon,  japoński szlafrok yukata, w którym chodzi się do o-furo (wspólna łaźnia) lub ryokanie, można też w nim spać. Oczywiście w cały pobyt są wliczone tradycyjne japońskie posiłki :) Jak dla mnie najlepszy z możliwych noclegów.



Hotel kapsułowy, jest to spanie w plastikowym pojemniku, podobnym do trumny .. nie wiem jak was ale mnie to przeraża. Do środka wchodzi się stylem "na śledzia" i leży się tak całą noc. Podobno mega ciasnota. W środku znajdziemy: pościel, poduszkę, internet, telewizor, radio i budzik. Nie brzmi źle gdyby nie ta ciasnota. Cała "bańka" ma wymiary 1x1x2 metry. Pomyślcie co by się stało gdyby w takiej bańce spotkało nas trzęsienie ziemi? Na samą myśl przechodzą mnie ciarki. 


Rabu hoteru  czyli w tłumaczeniu hotel miłości. Myślę że nazwa mówi sama za siebie. Hotele te są dostępne dla wszystkich, dosłownie. Jest tak ponieważ biorąc ten pokój jesteśmy całkowicie anonimowi. W rabu hoteru można znaleźć najróżniejsze pokoje, od takich zwykłych do stylizowanych na szkolną klasę lub wagony w metrze. Jak kiedykolwiek będziecie w Japonii na pewno nie przegapicie tego hotelu. Zazwyczaj jest pomalowany na kolory typu: różowy lub czerwony, a na szczycie jest jakiś kiczowaty neon typu serce. Hotele te są bardzo popularne w Japonii.



Biblioteko-kafejko-noclegownia, jest popularna wśród imprezowiczów. Zazwyczaj zmęczeni imprezą Japończycy wynajmują pokój, albo raczej boks. Całość jest ogrodzona jakby parawanem z otwartą górą. Można siedzieć w swoim boksie serfując po internecie lub oglądają telewizję albo wyjść z niego do biblioteki i czytać książki. Jeżeli ktoś woli sen może położyć się na swojej kanapie, niestety nie rozkładanej. 
Wybierając się do Japonii miejsc do spania na pewno nam nie zabraknie ^^



Copyright © 2014 Świat według N. , Blogger